Teksty

Trzy Życzenia

Złapał facet rybkę złotą na wędkę
Ta natychmiast wdaje się z nim w pogawędkę:

– Jestem księżniczką zaklętą, pocałunku łaknę
wtedy zmienię się na powrót w dziewczę cne i ładne,
a byś spełnił moją prośbę bez marudzenia, 
spełnię jak to złota rybka trzy twoje życzenia.

Gość zawahał się przez chwile, zważył za i przeciw:
Czy zaufać rybce? Może w kulki leci? 
Lecz czym utwór o rybce byłby bez ryzyka?
Więc malutkiego na jej ogonie złożył całusika.

Wtem dym i huk, rybka zmienia się w niewiastę,
najpiękniejszą ze wszystkich jakie widział facet.
Oczy mu się zaświeciły, widać o czymś marzy
– Życzenie jedno rybko, ale za to trzy razy!

Podatki

Z mównicy król zaczął swą wypowiedź:
-Wydatki są spore, a przychody skromne.
Dlatego daje wam czas, termin: przyszły wtorek,
by każdy z poddanych przyniósł mi złota worek.

Czy biedny, czy bogacz ma płacić z ochotą,
po prostu należy mi się to złoto.
Dlatego nakładam podatki to rzecz oczywista,
Chcecie argumentów? Proszę, oto lista:

Za posiadanie własnego zdania to po pierwsze.
Gdy ja posiadam zdanie po co ci zdanie odrębne?
Społecznych dyskusji nie będzie w tym kraju,
zaś podatki będą dla tych co od norm odstają.

Ustanawiam też zapłatę za każdą błahostkę,
gdy na przykład mój minister rozbije karocę.
Albo, gdy ktoś zatrudni asystentkę czy pazia
szczególnie takiego, co za dużo sobie wyobraża.

Także, gdy stanowisk nie ma dla mojej rodziny,
stworzyć trzeba nowa pracę, czemu tu się dziwić?
Najlepiej, zarządcy w Królewskim Funduszu,
albo w Państwowej Spółce Produkcji Trebuszów.

Tak wymienia król podatki, aż noc wnet zapadła:
i od zboża, i od pola, i od nadprogramowego jadła.
Lecz nie kończy się ta lista, wśród ludu panika,
bo zapłacić trzeba za brak cielaków od byka.

– Bo pracujemy noce całe i czasem do rana,
gdy przeprowadzana jest ta najlepsza zmiana!
Dlatego płaćcie od dziś podatki należycie
gdy wy śpicie my wam zmieniamy życie!

Gdy wymienił król już wszystkie nowe podatki,
trzeba tylko podsumować te wszystkie wydatki.
Bo to wszystko przecież dla dobra królestwa.
Znaczy się dla króla, bo przecież go na obietnice nie stać.

Do Trzech Razy Sztuka

Łucznik ten znany był w świecie całym,
chciał by tłum jego wyczyn widział śmiały,
więc ciżba zebrała się gwarnie na placu miejskim 
żując powoli popcorn, czipsy i żelki.

Opiszę jeszcze uczciwie okoliczności,
by zasługi bohatera przedstawić dla potomności:
mistrzem strzelania był do bananów i malin,
gablotę jego zdobiło wiele złotych medali.

Teraz sprawa prosta, niekoniecznie łatwa
Trafić w sam środek dojrzałego jabłka
Pikanteria jednak z pewnego szczegółu wynika,
owoc znajduje się bowiem na głowie ochotnika.

Gdy napiął cięciwę zamarła z przerażenia ciżba,
tak, że nawet brzęczenie muchy było słychać.
I trwał w tej pozie niczym posąg grecki
Swe przeznaczenie pragnąc wypełnić

Nagle świst i lot, sekunda mija niczym godzina,
bicie tysiąca serc chwila ta może zatrzymać.
Stuk i jęk, konsternacja wśród gapiów
bo strzała sterczy gościowi z flaków.

Ale łucznik niewzruszony sięga do kołczanu,
znów skupiony się szykuje do strzału.
I oto gafa gdy nasz pozytywny bohater,
celnością się popisuje, strzelając facetowi w klatę.

Ale do trzech razy sztuka, jak ludzie mawiają,
choć ochotnik dogorywa od ran mu zadanych.
Wtedy zaś trafienie pewne, sprawa wygrana
strzała trafia prosto w jabłko… ale to Adama.

Jakby na zawołanie owoc spada z głowy ochotnika
i toczy się tak z wolna w kierunku łucznika,
ten zaś niezwłocznie i z kamiennym twarzy wyrazem
na miazgę przerabia niesforne jabłko obcasem.

Szał i krzyki, wiwatuje dziko tłum zebrany,
legendarną celność głośno nagradzają brawami.
Zapamiętaj widzu morał, to ważna sprawa:
„Każdy popełnia błędy, nie każdy je naprawia”

Nagła potrzeba edukacji

– Tato! A co to jest seks? – zapytał mały Jasio.
-Bo słyszałem, że fajne to i chciałem spróbować z Kasią.

Ojciec zbladł, poczerwieniał i zbladł ponownie,
po czym odchrząknął i powoli zaczął historie:

że pszczółki, że kwiatki i takie opowieści,
że na samym końcu bocian na wiosnę przyleci

że nie można robić tego z koleżanką na razie,
że przyjdzie na to właściwa pora w swoim czasie.

Ale młodzian rezolutny drążyć postanowił:
-Czy zatem wcześniej mogę z Piotrkiem to zrobić?

Ojciec wytrzeszczył oczy, przetarł dłonią wąsa:
– Nie synu, w grę nie wchodzi taka opcja. 

-Ale tato – zaczął Jasio, choć przerwał mu ojciec:
-Dość pytań synu, przyjdź znów, gdy dorośniesz.

Syn zasępił się ogromnie, nie rozwiązał sprawy, 
wszystkiego przyjdzie się nauczyć poprzez zabawę. 

Traktat nad celowością rozkazu

Generał obwieścił szarżę,
gdy wróg stanął już blisko.
Wojska wyruszyły w bój
Rozkaz dowódcy słysząc.

Krwawa walka rozpoczęła się,
gdy uderzyli raz za razem,
dobrem państwa się kierując,
a przede wszystkim rozkazem.

I tak oto straszliwa rzeź,
trwała aż do zmierzchu,
gdy niejeden walczący
zginął bohatersko.

Nagle popłoch i trwoga,
coraz bliżej wrogie wojska.
„Chronić króla” rozkaz brzmi,
„Przy nim do końca pozostać”

I tak czerń uderza w biel
znikają kolejne figury,
walczących coraz mniej
starcie do ostatniej tury.

Wtem konsternacja nagła,
na wojsko pada strach,
gdy dowódca wrogich wojsk
wykrzykuje „szach”!

Kontratak trwa, ucieka król
białych wojsk jak śniegi.
Figury padają, lecz najwięcej
żołnierzy ginie w tej strategii.

Więc na szachownicy pamiętaj,
by nie wierzyć w każdą mrzonkę.
Gdy Król w szachy gra,
lepiej nie bądź pionkiem.